Wywiad z Iloną i Pawłem Tunią

PRESS: Nasz wywiad chciałabym zacząć od pytania o początki każdego związku, czyli o pierwsze randki. Kiedy byli Państwo pewni, że druga połówka jest tą jedyną, ukochaną osobą?

PAWEŁ: To wszystko działo się na pewno szybciej, niż wszystkie inne znajomości. Zawsze jednak powtarzałem, że nigdy nie poznam dziewczyny na dyskotece. Poznaliśmy się trochę dziwnej okoliczności, właśnie na imprezie. Kiedy zobaczyłem, że moja żona [przyszła żona – przyp. red.] ma nieprzyjemną sytuację z jakimś mężczyzną. Podszedłem i go – że tak powiem – przegoniłem. Więc zostałem trochę takim rycerzem, który wybawił kobietę z opresji. Skąd wiadomo, że to ta jedyna osoba? Myślę, że to się po prostu czuje.

ILONA: To był po prostu spontan. Byłam zauroczona Pawłem i to właśnie on był tym odważnym., ty jedynym. Jeżeli mogę coś poradzić chłopakom, to właśnie to, by się nie czaić, by być odważnym i sięgać po swoje marzenia. Na drugiej randce Paweł zapytał mnie, czy chcę mieć rodzinę. To było super.

PRESS: Czyli przepisem na zdobycie dziewczyny jest zapytanie jej na drugiej randce, czy chciałaby mieć dzieci?

ILONA: Na przykład.

PRESS: A jakie mają Państwo rady dla osób, które w jakiś sposób nie mogą znaleźć partnera?

PAWEŁ: Myślę, że ważna jest oraz jakieś zawierzenie, że rzeczywiście kiedyś spotkamy tego kogoś. Często mamy zbyt duże oczekiwania i nie jesteśmy w stanie znaleźć osoby, która sprosta naszym wymaganiom. Istotna jest też akceptacja wad drugiej osoby. Bo ani ja ani ty nie jesteśmy idealni…

ILONA: …nie? (śmiech). Mogę powiedzieć także, że zamknięcie się na tego jedynego wcale nie jest takie dobre. Trzeba chodzić na randki i próbować, bo aby znaleźć tę wymarzoną perełkę. Trzeba przerzucić mnóstwo ziarenek piachu, bo czasami miłość rodzi się też z przyjaźni. Czasami może okazać się, że to nie będzie ta osoba, którą na początku darzyliśmy uczuciem. Ważne jest także to, że Paweł mi się od początku fizycznie podobał, co jest naprawdę ważne, bo nieraz, gdy się na niego wkurzę, mówię sobie: Ale cie nie lubię, ale jesteś taki przystojny, że ci wybaczam. Wiem. Jest to trochę infantylne (śmiech). Ale jesteśmy dzięki temu już dziesięć lat razem. Bo małżeństwo jest fajna przygodą.

PAWEŁ: Nie możemy szukaćciągle tej idealnej osoby, bo nigdy jej nie znajdziemy. Ważne jest też, aby szukać osoby, która pracuje nad sobą.

ILONA: Nie znaliśmy się tak dobrze od początku. Miłośćzawsze jest ryzykiem.

PAWEŁ: Ryzykiem wartym podjęcia.

ILONA: Radzimy, by nie czekać na księcia z bajki, tylko szukać i być otwartym, bo w końcu nawet Paweł znalazł żonę na dyskotece (śmiech).

PRESS: Na konferencji powiedzieli Państwo bardzo ważne słowa. Mam na myśli to, że Bóg jest fundamentem małżeństwa. Czy to stąd, że każde z Państwa od początku miało w sercu Boga? Czy to naturalne, że Bóg jest fundamentem związku, czy trzeba Go tam w jakiś sposób samemu zaprosić?

PAWEŁ: Na konferencji wspomniałem, że są trzy rodzaje modlitwy. Osobista, małżeńska i rodzinna. Każda z nich służy pielęgnacji relacji z Bogiem, która tworzy wszystkie pozostałe relacje.

ILONA: My także rozmawiamy ze sobą o swojej relacji z Bogiem. Jest ona inna, niż ta małżeńska. Modlitwa małżeńska jest dopełnieniem związku i w niej nawiązujemy inny kontakt z Bogiem niż ten indywidualny. To, co powiedział Paweł, jest też kluczowe, aby ten kontakt z Bogiem cały czas trzymać. W modlitwie otrzymujemy bardzo mocne słowa od Boga. W modlitwie indywidualnej można uleczyć swoje rany, z którymi nie powinniśmy wchodzić w związek.

PRESS: A jak sobie Państwo radzą ze wspomnianymi w konferencji sztormami małżeńskimi? Czy są w ogóle jakieś sposoby?

PAWEŁ: Szczera rozmowa i kontakt. Telewizja jest jednym z czynników, które zaburzają tą relację między ludźmi. My swój czas poświęcaliśmy na rozmowy na trudne tematy o tym, co czujemy, co nam przeszkadza, czego oczekujemy.

ILONA:Wydaje mi się, że w naszym wypadku ta kwestia wciąż ewoluuje. Zmieniamy się, kłócimy się. Jestem bardzo emocjonalna i muszę dużo nad sobą pracować. Natomiast u nas rzadko bywały ciche dni. Owszem, potrzebuję chwilę, żeby się uspokoić, Paweł z kolei chce dojść szybko do porozumienia. Mnie to na przykład denerwowało, że on tak szybko chciał się pogodzić, gdy ja byłam jeszcze wzburzona. Teraz Paweł już się nauczył, że musi mi dać odrobinę przestrzeni, żebym doszła do wewnętrznej równowagi. Na pewno nie można milczeć o tym, co nam przeszkadza i nawet te przysłowiowe brudne skarpetki trzeba wyciągnąć, jeśli nas irytują.

PAWEŁ: Każdy człowiek ma w związku swoje potrzeby, które musi się nauczyć komunikować drugiej osobie. Jeżeli rzeczywiście nie ma tej rozmowy, często potrzeby nawarstwiają się i nieraz jest już za późno.

ILONA: Nawet rozmawianie o takich drobiazgach jak praca wyrabia w nas taki nawyk, że rozmawiamy ze sobą.

PRESS: A co jeśli ktoś uważa, że się czepiamy szczegółów?

ILONA: Uważam, że umiejętność mówienia o rzeczach, które nam przeszkadzają jest ważna. Można komuś o nich mówić w sposób zaczepny i wtedy go tylko wkurzasz. Ale można też powiedzieć tak, żeby drugiego nie urazić. Ja miałam ostatnio taką sytuację, gdy Paweł mi powiedział, że coś mu we mnie przeszkadza. A ja się uparłam na NIE. I potrzebowałam trochę czasu na to, żeby to przetworzyć, a Paweł nie odpuszczał i gdy przyznałam, że ma rację, wtedy mogliśmy przejść na etap rozmowy.

PRESS: Chciałam zapytać jeszcze o owoce Państwa związku, czyli Wasze dzieci. Czy są Państwo przygotowani na to, że Wasze dzieci mogą podjąć decyzje pójścia inną drogą, niż życie z Bogiem?

PAWEŁ: Myślę, że każdy człowiek ma wolność wyboru i niezależnie od wieku, już teraz staramy się szanować ich decyzję. Nawet, jeśli są jeszcze mali, decyzje na ich poziomie musimy szanować. Sami także staraliśmy się im dawać przykład. Na pewno byśmy się za nie wiele modlili. Natomiast w wieku dorosły każdy człowiek podejmuje decyzję, a jej konsekwencje musi wziąć na siebie.

PRESS: Widząc co się dzieje na świecie, m. in.: jak zło próbuje zniweczyć wysiłki rodziców, co poradzą Państwo innym rodzicom, jak ochronić własne dzieci.

PAWEŁ: Myślę, że dzieci najbardziej nie lubią fałszu, a wszyscy inni, którzy, gdzieś się stykają z wiarą i wierzącymi, nie lubią obłudy. Sądzę, że trzeba skupić się na swojej relacji, a gdy ona będzie prawdziwa, wtedy dzieci to zauważą. Jest to dla nich zawsze jakaś wskazówka do życia. Najniebezpieczniejsze jest to, gdy rodzice zmuszają swoje dzieci do wiary, której sami nie praktykują.

ILONA: Sami mówimy dzieciom, że jest dobro i zło, mówimy im o szatanie, o tym jak on działa, jak potrafi być podstępny i czym się posługuje. Przybliżamy im rzeczywistość duchową.

PRESS: To ostatnie pytanie. O pięknym dziele, czyli o adopcji. Czy była to dla państwa szczególnie trudna decyzja?

PAWEŁ: My też, gdy wchodziliśmy w związek, myśleliśmy już o adopcji. Ja miałem wcześniej przygodę z duszpasterstwem, z którego raz, czy dwa razy, poszedłem do domu dziecka, żeby pomagać dzieciom w nauce. Lecz później zabrakło konsekwencji, żeby to kontynuować. Mimo to, gdzieś wewnątrz ziarenko raz rzucone, cały czas wzrastało. To była w sumie dla nas okazja, żeby zrealizować nasze pragnienie. Powiedzieliśmy sobie: No dobra!Bo co powiemy Bogu, gdy staniemy przed Nim i zapyta nas, dlaczego nie przyjęliśmy tego dziecka

ILONA: Ja często zadaje sobie pytanie, co by się stało, gdybym miała teraz stanąć przed Bogiem i wytłumaczyć się z tego, co robię? Dlaczego tego nie zrobiliśmy, skoro czuliśmy, że on tak chce?

PRESS: Dziękujemy za rozmowę. Życzymy Bożego błogosławieństwa w nadchodzącym Nowym Roku oraz wiele radości w codziennym życiu Państwa rodziny.

PAWEŁ i ILONA: Dziękujemy. Do zobaczenia.

Duszpasterstwo

Duszpasterstwo

W Domu Pielgrzyma działa duszpasterstwo młodzieży, organizujące szereg spotkań o charakterze rekolekcyjnym.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *